websitetemplate.org

 
 
 
 
 
 
SCANIA OMNI CITY > Pomysł do zrealizowania


Pomysł do zrealizowania

Kilka tysięcy osób kilka dni temu wzięło udział w pogrzebie zamordowanego przed świętami bydgoskiego taksówkarza Stanisława S.

- Jesteśmy wstrząśnięci i bardzo przygnębieni - mówili koledzy zamordowanego. - Każdy z nas mógł znaleźć się na jego miejscu. Konieczne jest podjęcie działań, które uniemożliwią w przyszłości podobne wypadki.

- Nie czujemy się bezpieczni i chcemy zwrócić na to uwagą naszemu sądownictwu i policji - powiedział podczas pogrzebu Andrzej Budziszewski, prezes korporacji taksówkowej, w której pracował zamordowany.

56-letni Stanisław S. został zamordowany 18 kwietnia. Mordercą taksówkarza okazał się 24-letni Marcin L., który zamówił kurs z Bydgoszczy do Janowca Wielkopolskiego. Jak później powiedział policji, zabił, bo nie miał pieniędzy za kurs.

Nieco wcześniej, 18 marca w Szczecinie policja po kilkugodzinnych poszukiwaniach zatrzymała 19-letniego Ukraińca, sprawcę brutalnego napadu na taksówkarza, który próbował poderżnąć gardło taksówkarzowi, Przemysławowi P. Chciał go zabić, bo taksówkarz odmówił zawiezienia go w odludne miejsce.

- Nie czujemy opieki policyjnej - mówil wówczas z niechęciąSławomir Eliaszewicz, zastępca prezesa agencji Taxi 96-66, do której należał napadnięty. - Zdarzały się przypadki, że jak taksówkarz obronił się, to jego próbowano skazać.

Kiedy mówi się w mediach o bezpieczeństwie jazdy, na ogół zapomina się o taksówkarzach, którzy każdego dnia spędzają za kółkiem po kilkanaście godzin. Wszyscy przypominają sobie o nich, kiedy ktoś na nich napadnie, a najlepiej, gdy zabije. Wówczas nie tylko media, bo te mogą najmniej, ale policja i VIP-y mówią o konieczności zrobienia czegoś i na tym pozostaje.

Napady na taksówkarzy, to nie tylko specjalność polska. Jest problemem nawet w tak rozwiniętym państwie, jak USA. Przykładowo w Nowym Jorku dziewięciu zrzeszonych taksówkarzy zginęło już w tym roku, w całym ubiegłym roku zabito jedenastu. Na ulice Nowego Jorku wysyłanych jest codziennie po kilkuset policjantów, których jedynym zadaniem jest ochrona zrzeszonych taksówkarzy. Problem napadów został uznany za tak ważny społecznie, że władze miasta postanowiły interweniować. Wyasygnowano 5 milionów dolarów na zakup plastikowych przepierzeń, dzielących taksówkarzy od potencjalnie niebezpiecznych pasażerów, lub na zainstalowanie w taksówkach kamer wideo.

Teraz postanowiono pójść dalej. Taksówkarze otrzymają od władz telefony komórkowe z zaprogramowanym automatycznym połączeniem z policją. Tak je zaprogramowano, by jedno przyciśnięcie uruchomiało alarmowe połączenie z policją.

Proces wyposażania w "alarmowe" komórki przeprowadzono typowo po amerykańsku, a więc w myśl, że do akcji musi włączyć się społeczeństwo. W kwietniu wraz z władzami jedna z firm telefonicznych zainicjowały zbiórkę używanych telefonów komórkowych, które miały zostać przekazane ofiarom domowej przemocy. Zebrano 10 tysięcy aparatów, które trafią do zrzeszonych nowojorskich taksówkarzy, których jest 29 tysięcy.

Jest to pomysł wart rozpatrzenia i zastosowania i u nas. Ktoś powie, to nie rola władz miasta czy policji, bo te mają do realizacji inne szczytne cele. Być może. Skoro jednak władzom Nowego Jorku i tamtejszej taka akcja nie ujęłą honoru, to może zainicjowanie jej u nas i naszym nie odejmie. W poniedziałek zaczyna się Tydzień Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Byłoby ładnie, gdyby akcję rozpoczęto już wówczas.


Inne tematycznie powiązane strony:

 
 
 
 
wynajem autokarów | wynajem samochodów gdańsk | ośrodki szkolenia kierowców lublin | regały metalowe | 100 | bezprzewodowe kamery cofania | transport mebli szczecin